Praca wakacyjna przy słupkach drogowych

Wakacje to czas, który większość młodych ludzi spędza na imprezach i zabawie. Je jednak mam nieco inne nastawienie do życia i świata. Zamiast się bawić, wolałem pójść do pracy. Los się do mnie uśmiechnął – znalazłem pracę, w której miałem wolne weekendy, więc nic mnie nie ominęło.

Dwa miesiące pracy przy słupkach drogowych

Słupki drogoweSzukanie pracy rozpocząłem już w połowie czerwca. Udało mi się znaleźć pracę, która zaczynała się na początku lipca i kończyła ostatniego dnia sierpnia. Dla mnie brzmiało to idealnie. Nie było to trudne – wszystko kręciło się wokół słupków drogowych. Jeździliśmy samochodem i robiliśmy wszystko, co było trzeba. Czasem montowaliśmy nowe słupki drogowe, czasem naprawialiśmy te, które już stały, a jeszcze innym razem zdarzało nam się pakować stare słupki do samochodu i wstawiać w ich miejsce nowe. Wbrew pozorom nie była to wcale nudna praca – zwiedziłem sporą część swojego województwa jeżdżąc ciągle tą samą ekipą, i ciągle tym samym samochodem. Znałem wszystkie rodzaje słupków drogowych na pamięć. Wiedziałem o nich dosłownie wszystko. Kiedyś nie miałem pojęcia po co niektóre z nich stoją przy drogach, oraz co jest na nich napisane. Teraz patrząc na słupek drogowy byłbym w stanie na przykład bardzo precyzyjnie określić na którym kilometrze danej drogi się znajduję, co mogłoby znacznie ułatwić sprawę załodze karetki lub straży pożarnej, gdybym musiał ich wezwać. Inne słupki drogowe również przestały mieć przede mną jakiekolwiek tajemnice. Stałem się prawdziwym ekspertem w tej dziedzinie.

Dwa miesiące pracy w wakacje sprawiły, że dowiedziałem się wszystkiego na temat słupków stojących przy drogach. Zarówno w mieście jak i poza miastem, nigdy żaden słupek już mnie nie zdziwi. Nieraz warto pójść do pracy i nauczyć się nowych rzeczy – nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą.